Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/137

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i osiedlili się w Londynie: po części dlatego, że w dużem mieście chłopiec prędzej mógł liczyć na zarobek a po części może i dlatego, że czuli pewien żal do miejsca, na którem niegdyś zaznali lepszej doli, i unikali instynktownie ludzi, którym znany był ich obecny los. Żaden cios nie zdołał złamać ich dumy, a duma nie pozwalała im rozwodzić się o swych nieszczęściach przed obcymi. Jak wielką cierpieli nędzę i jak ciężko pracował chłopiec, aby jej przeciwdziałać, o tem nikt nie wiedział, oprócz tych dwojga nieszczęśliwych. Noc w noc, do godziny drugiej, trzeciej, czwartej po północy słyszeliśmy trzask płonącego nieśmiało ognia, albo pusty, stłumiony kaszel, który świadczył, że chłopiec wciąż jeszcze pracuje; i z dnia na dzień widzieliśmy coraz wyraźniej, że natura rzuca na jego żałosną twarz to nieziemskie światło, które jest oznaką najgorszej z pośród chorób, jakie nawiedzają ludzi.
Powodowani, zdaje się, uczuciami wyższemi nad prostą ciekawość, zawarliśmy z nieszczęśliwymi znajomość, która potem przeszła w serdeczną przyjaźń. Nasze posępne przeczucia się sprawdzały; chłopiec marniał w oczach. Przez część zimy i całą następną wiosnę i lato pracował bez przerwy do głębokiej nocy: tak, że matka musiała postarać się o robotę — szycie, haft — aby podeprzeć jego coraz mniej wydajną pracę.
Jej zarobki ograniczały się jednak do kilku niepozornych szylingów. Chłopiec męczył się i męczył, z każdą minutą posuwał się o krok bliżej ku śmierci, bez jednego protestu, bez jednej skargi.
Pewnego pięknego jesiennego wieczoru wybraliśmy się na zwykłą wizytę do chorego przyjaciela.