Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/136

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ogłoszenie, malując sobie w wyobraźni długi szereg spokojnych niedziel, w czasie których będzie wymieniał ze swym lokatorem niedzielne pisma i komplementy.
Poważny pan przyjechał, a jego rzeczy miały nadejść ze wsi nazajutrz. Pożyczył więc od gospodarza czystą koszulę, książkę do nabożeństwa i położył się spać o wczesnej porze, prosząc, aby go obudzono punktualnie o dziesiątej rano — nie wcześniej, był bowiem bardzo zmęczony.
O oznaczonej porze zapukano do jego pokoju: nie odpowiadał; zapukano ponownie: odpowiedzi nie było. Zaniepokojony gospodarz wyważył drzwi. Poważny pan w tajemniczy sposób znikł, zabierając ze sobą koszulę, książkę do nabożeństwa, łyżeczkę do herbaty i pościel.
Czy to wydarzenie, przeważając szalę, i tak już dobrze obciążoną popisami porzedniego sublokatora, wzbudziło w naszym sąsiedzie wstręt do samotnych dżentlmenów, nie wiemy; to pewne, że następne ogłoszenie, jakie ukazało się w oknie salonu, zawiadamiało poprostu, że jest do wynajęcia umeblowane mieszkanie na pierwszem piętrze. Wkrótce i to ogłoszenie znikło. Nowi lokatorowie najpierw zwrócili na siebie naszą uwagę, potem wzbudzili w nas żywe współczucie.
Był to chłopiec osiemnasto lub dziewiętnastoletni z matką kobietą pięćdziesięcioletnią, a może nawet młodszą. Oboje nosili żałobę. Byli ubodzy — bardzo ubodzy. Utrzymywali się jedynie z pensji, jaką pobierał chłopiec, przyjmując referaty do przepisywania i tłumacząc dla wydawców.
Wyemigrowali z prowincjonalnego miasteczka