Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


śmy spostrzegli, że dzwonek stawał się prawidłem, a kołatka wyjątkiem! Teorja zachwiała się pod ciosem. Z gorączkowym pośpiechem wróciliśmy do domu; i przewidując w wyobraźni, jak w miarę szybkiego następstwa wypadków trzeba będzie całkowicie zrezygnować z przekonań, postanowiliśmy od tego dnia poddać osobistości naszych sąsiadów ścisłej obserwacji. Sąsiadujący z nami po lewej stronie dom był niezamieszkany, tem więc łatwiej było nam skupić całą uwagę na sąsiadach z prawej.
Dom pozbawiony kołatki znajdował się w posiadaniu urzędnika ze stolicy. W oknie salonu widniała pokryta kaligraficznem pismem kartka, opiewająca, że samotny dżentlmen otrzyma mieszkanie o ile wzamian zapłaci komorne.
Dom leżał po ocienionej stronie ulicy, był mały, schludny, choć ponury, posadzkę korytarza pokrywał wąski, nowy chodnik, po schodach aż do pierwszego piętra ciągnął się wąski, nowy dywan. Nowa była tapeta, nowa farba, nowe meble; i tak tapeta, jak farba i meble, zdradzały skromność pieniężnych zasobów lokatora. W salonie leżał czerwono-czarny dywanik, którego odległość od ścian była ze wszystkich czterech stron harmonijnie wielka; stało kilka poplamionych krzeseł i staroświecki stół; kilka niziutkich kredensów, na każdym purpurowa muszla, która wraz z tacą i puszką do herbaty, wraz z kilkoma innemi muszlami na kominku i trzema pawiemi piórami, rozłożonemi gustownie nad kominkiem, uzupełniała dekorację apartamentu.
Ten właśnie pokój miał samotnego dżentlmena przytulić na czas dnia, a niewielka oficyna na tem