Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sprawy, musimy wszakże pominąć aby opisać scenę jeszcze od nich ważniejszą.
Pewnego dnia, w dwa tygodnie od pamiętnego wieczoru, Korneljusz Brook Dingwall, Esq., M. P., siedział przy tym samym stole w tej samej biblioteczce, którą opisaliśmy poprzednio. Był sam, na jego twarzy malowała się głęboka zaduma, powaga i majestat — układał referat dla parlamentu p. t. „Jak obywatel spędzać powinien wielki Czwartek“?
Lokaj zapukał do drzwi — prawodawca, wyrwany z marzeń, usłyszał anons o przybyciu panny Crumpton. Zaanonsowana uzyskała zezwolenie na przekroczenie progów sanktuarjum; Marja wślizgnęła się do gabinetu, zajęła wskazane sobie miejsce ze zwykłem wzdraganiem się i po chwili została sam na sam z M. P. O, wieleby dała w tej chwili, gdyby w pokoju była obecna jeszcze jedna osoba! Nawet obecność figlarnego pieszczocha sprawiłaby jej ulgę.
Duet się zaczął. Panna Crumpton wyraziła nadzieję, że pani Brook Dingwall i śliczny chłopaczek cieszą się dobrem zdrowiem.
Odpowiedź była zadawalająca. Przedmioty troski panny Crumpton przebywały obecnie w Brighton.
— Jestem pani gorąco wdzięczny, — rzekł Korneljusz uroczyście, — za pani dzisiejszą wizytę. Miałem namiar przejechać się do Hammersmith i odwiedzić Lawinję, ale pani sprawozdanie było tak zadawalające, a sprawy Izby zajmują mnie tak poważnie, że postanowiłem poczekać jeszcze tydzień. Cóż Lawinja? Wyjdzie na człowieka?
— O, bezwątpienia, sir, — odrzekła Marja, nie ważąc się powiedzieć, że Lawinja w istocie już wyszła — za człowieka.