Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jąc i od czasu do czasu wybuchając głośnym chichotem. Salę napełniał gwar zmieszanych rozmów. Roznoszono kawę, która cieszyła się wielkiem powodzeniem u wszystkich tłustych mam, wyglądających, jak pewne otyłe figury w pantominie, pojawiające się tylko w tym celu, aby natychmiast dostać w łeb.
Następnym przybyszem był popularny pan Hilton. Na prośbę panien Crumpton podjął się roli mistrza ceremonji — i kadryle zawirowały. Młodzieńcy, którzy do tej pory podpierali drzwi, posuwali się stopniowo ku środkowi sali i po krótkiej chwili nabrali tyle śmiałości, że można ich było bez obawy przedstawić partnerkom. Nauczyciel kaligrafji nie przepuszczał ani jednego tańca i skakał z nieprawdopodobną zręcznością, podczas gdy jego żona grała w karty, siedząc w owej zawalonej książkami dziurze, zaszczyconej nazwą gabinetu. Dwa razy do roku przy podobnych okolicznościach zwabiały ją tam panny Crumpton na wista; trzeba ją było gdzieś ukryć, aby nie wystraszyła gości.
Ze wszech miar interesująca Lawinja Brook Dingwall była jedyną istotą, która nie interesowała się wydarzeniami wieczoru. Napróżno proszono ją do tańca. Napróżno składano jej hołdy, jako córce M. P. Nie wzruszył jej wspaniały tenor Signora Lobskini, ani gra panny Letycji Parsons, której wykonanie „Wspomnień z Irlandji“ stawiano narówni z wykonaniem samego Moschelesa. Nawet wieść o przybyciu pana Teodozjusza Butlera nie wywabiła jej z kąta salonu, gdzie siedziała zasępiona.
— Drogi Teodozjuszu, — rzekła panna Marja Crumpton, gdy już światły pamflecista przywitał