Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


poruszyło serce młodego lekarza. Był nowicjuszem w swym zawodzie i jeszcze nie napatrzył się nieszczęśc ludzkich, które objawiają się codziennie oczom jego starszych kolegów i rzucają na ich duszę twardą powłokę obojętności względem cierpienia.
— Jeżeli — rzekł, powstając gwałtownie z krzesła — jeżeli osoba, o której Pani mówi, znajduje się istotnie w tak beznadziejnym stanie, to nie mamy jednej chwili do stracenia. Natychmiast pójdę z Panią. Dlaczego nie zwróciła się Pani do lekarza przedtem?
— Ponieważ przedtem byłoby to bezcelowe, bezskuteczne — ponieważ to jest bezskuteczne nawet teraz — odpowiedziała, splatając dłonie w porywie rozpaczy.
Chirurg spojrzał badawczo na czarną zasłonę, pragnąc wyczytać sekret ukrytej za nią twarzy. Było to niemożliwe ze względu na nieprzejrzystość krepy.
— Pani jest naprawdę chora — rzekł miękko — jakkolwiek sama Pani o tem nie wie. Gorączka, która dała Pani moc do zniesienia długiego, wyczerpującego wysiłku, nie przestaje w Pani płonąć. Może to Panią orzeźwi? — mówił dalej, nalewając jej szklankę wody — może się Pani uspokoi na chwilkę i opowie mi, bez wybuchów, bez zdenerwowania, na co jest chory pacjent i jak już długo trwa choroba. Kiedy poznam wszystko, co muszę wiedzieć, aby oddać pacjentowi istotne usługi, gotów jestem natychmiast iść z Panią.
Nieznajoma podniosła szklankę do ust, nie odgarniając zasłony: nie skosztowawszy kropli, od-