Strona:PL Kajetan Koźmian - Różne wiersze.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ale, o próżne nadzieje!
Zaledwie krok stawia zdrada,
Już się płaszczą Pireneje
Z błyskiem wasz pogromca spada
Jak ów Jowisz, co na niebie
Nie zna władzcy tylko siebie;
Kiedy się gniewem zapali,
Za zwrotem jego źrenice
Huczą burze, nawałnice,
Ziemia jęczy, świat się wali.
Stoją rozwarte otchłanie,
Chylą się zawady Tronu,
Krótkie dumy panowanie,
Pięć dni od groźby — do zgonu.
Podległość ludów zachwiana,
Dumny Wiedeń gnie kolana;
Otoczon jękiem i płaczem,
Patrząc na swych państw ostatek
Z gronem niedorosłych dziatek,
Mocarz Germanów — tułaczem.

Już tylko jedna zapora
Zwycięzkie trzyma szeregi,
Bronić waszego Hektora,
Nowy Xanth porzuca brzegi,
Ale próżno boje wszczyna,
Szumi, wre, pieni się, wspina.
Ta sama moc niepojęta,
Przed którą świat drży w pokorze,
Dumną rzekę wpycha w łoże
I już cicho nosi pęta.

Rozpierzchłe z trwogi obozy
Cóż od zagłady ustrzeże?
Czeka was los Saragozy,
Okopy, warownie, wieże;
Patrzcie, lecą hufce chyże,
Błyszczą miecze, ryczą spiże,