Strona:PL Kajetan Koźmian - Różne wiersze.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Modlitwa o pokój[1].

Twórco światów, jeśli błąd człowieka nie zwodzi,
Że głos śmiertelnych Tronu Twojego dochodzi,
Spójrz na nieszczęsną ziemię, ale spójrz łaskawie:
Oto ją sroga wojna wyludnia i krwawi.
Głucha na jęki matek, na niemowląt krzyki,
Okryła trupem pola, z krwią zmieszała rzeki,
Zmieniła w gruzy miasta i Twoje świątynie,
A kiedy kwiat młodzieży pod jej mieczem ginie,
Okrutniejszy sto razy od swej srogiej matki
Głód, syn wojny, wyniszcza ludności ostatki.
Już niema kąta ziemi wolnego od trwogi,
A tam, kędy nie sięgły wojny i pożogi,
Tyle się tylko odmian w wydziale klęsk dzieje,
Ze miasta nie padają i krew się nie leje.
Wiemy, że pycha, co nas w srogie jarzmo wprząga,
Nawet twojej dobroci zuchwale urąga.
Gromadząc lud do świątnic, by Ci czynił dzięki
Za mordy, spustoszenia, za krew i za jęki,
Jakby był Ojcu ludzi upominek miły,
Gdzie osady pustynie, gdzie ludzie mogiły.
Zuchwali przewodnicy ludów, w celach różni,
Każdy z nich Ciebie wzywa i każdy z nich bluźni;
Lecz lud nędzny, którego na rzeź wiodą tłumy,
Lud, odwieczna ofiara ich złości i dumy,
Lud, co ginie i traci owoc swego znoju,
Woła przed Twoim progiem: pokoju, pokoju!

  1. Wiersz ten napisany w r. 1800.