Strona:PL Julian Ejsmond - W słońcu.djvu/047

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pustelnik woła: „Nie lej łez...
Mam niezawodną radę,
zaklęcie tajemnicze znam
i oczaruję szpadę.

Mów tylko, który z mężów dwóch
twojemu sercu daleki...
Czarna i nieprzespana noc
przesłoni mu oczy na wieki“...
(Królewna mówi tak:)

„Cudny jest Ryszard, cudny jest Jan...
Jan ma kędziory ze złota.
W duszy mej namiętności raj
budzi Ryszarda pieszczota.

Dziecięca słoneczna Jana twarz
jest jako świętych twarze.
Ryszarda szał pali mi krew —
umierać z żądzy każe...
(Nieszczęsna, kocham dwóch...)“

Pustelnik szepce: „Nie płacz już...
Znam ja przemożne czary.
Stępi się od nich ostrze szpad
i żadnej nie będzie ofiary“...
(Królewna mówi tak:)