Strona:PL Julian Ejsmond - Bajki.djvu/020

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Sroka, zalotna kokotka, —
dla niej błyskotka
to cel żywota.
Gromadzi niemało
złota
w gnieździe, jak w jakiem Pekao.

Pustułka bystra,
gdy do niej ktoś przychodzi w urzędowej sprawie,
zawsze prawie
jest „właśnie u pana ministra“...

Zaś śpiewające ptactwo
tępi robactwo
wszędzie.
Myśli naiwnie, że wszystkim dogodzi.
Jest w błędzie!
Na urzędzie
śpiewać nie wolno: to szkodzi.


II.

Poczyna burzyć się drób:
„Dość oszczędności!
Każde z nas pości
i niema co włożyć w dziób!