Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/181

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


że zdołała od śmierci hrabiego ocalić,
że za tę ofiarę szczytną
dziś w sobie ma krew błękitną.
Tu przerwał jej giez: »Miast się cieszyć rozwódź treny.

Pijawka się bezkarnie
do wyższych sfer nie garnie,
krew błękitna czasami pochodzi z gangreny.
Ja tam milion razy wolę
siąść na krowie albo wole
lub choćby na prosiaku — i krew wtedy pije
coprawda nie błękitną ani fjoletową,
lecz przynajmniej wiem, że zdrową.
— — — — — — — — — — — —
Pijawka wkrótce zdechła, a giez do dziś żyje.



OSIOŁ I FILOZOF.


Raz osioł zaciekawiony
ile wiedzy filozof mieści w swym rozumie
zapytał go: »Co Pan umie?«
»Wiem, że nic nie wiem« odparł mu skromnie uczony.
Osioł rzekł: »W takim razie w wiedzy cię przerosłem,
bo ja przynajmniej jedno wiem: że jestem osłem«.



ŻÓŁW I CZŁOWIEK.
PARAFRAZA.


Że, zamknięty w skorupie, niewygodnie siedział,
Żałował człowiek żółwia. Ten mu odpowiedział:
»Szczęśliwszym ja od ciebie sto razy z tej racyi,
Iż się nie potrzebuję bać ewakuacyi«.