Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jakoż nazajutrz przyszedł, nie chybił godziny:
— Źle! — mówi — stopka sina, boję się gangreny...
Więc żeby złe następstwa pewną przeciąć tamą,
Tym razem odgryzł nóżkę — po kolano samo.
Dnia trzeciego bawił krótko,
Ale odgryzł — aż po udko.
I tak co dnia przychodząc, już bez argumentu
Zoperował ją do szczętu.
...................
Znam ja takich chirurgów, co zrazu od stopki
Coraz dalej i dalej — ale sza, sza!... kropki...



KONKURS.


Wołu, osła i trzy świnie
(bardzo wielkie cochons-amis)
uproszono, by sędziami
były sądu i konkursu
dla wzmocnienia i resursu
artystycznych pewnych spraw,
w niepośledniej zgoła gminie
która zwie się »Świński staw«.

Do konkursu stanąć miały
w liczbie bardzo okazałej
czyżyki,
słowiki,
piejące zajadle
trznadle,
gile
tworzące nowe style,
gęgających gęsi grono
z werwą świeżo opierzoną,
między niemi jedno prosie
o bardzo dźwięcznym głosie.