Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wróble nie miały gdzie siedzieć...
Powracając się stroskane,
rzekły: »Radzibyśmy wiedzieć,
ten gmach duży
na jaki teraz użytek służy?«



SZTUKA I NATURA.


»Nie wyrównywasz dzieł mej ręki« —
rzekła do Natury Sztuka —
»piękność przez cię wydana mej pomocy szuka.
Ode mnie biorą przyjemność twe wdzięki.
Płeć skażoną przez ciebie odżywiam bielidłem,
ukrywam marszczki oblicza,
przezemnie stara kwoka często jest pieścidłem.
Jam dyktowała wiersz Naruszewicza...«
Tak z przyrodzenia sztuka śmiała się naigrawać
i świat chciał jej się poddawać.
Na odpowiedź natura Elżbietę stworzyła,
Sztuka się ze wstydu skryła.