Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/078

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gdy chęć ich czasem powiodła,
w pragnieniu czystą popijali wodę;
śpiewali razem na większą zgodę,
i często się napół marnem
dzielili ziarnem.
W takiem gdy żyją przymierzu,
aż tu kokosz jednej chwili,
w krasnym Helena pierzu,
im się przymili.

Poskoczą razem i, nie bawiąc wiele,
zwaśnią się z sobą dobrzy przyjaciele.
Pójdą w załebki na okropne boje...
A sypiąc pierze i krwawiąc czuby,
aż do ostatniej zawzięli się zguby.

Miłości! znam strzały twoje:
zgubiłaś Troję.



Z III KSIĘGI.

VII. RADA ZWIERZĄT.

(Z LA FONTAINE’A).


Złe, które wszędy trwogę rozpościera,
złe, które niebo w swym gniewie wywiera
na karę ziemi, za zbrodnie przeklętej,
powietrze (gdyż je potrzeba wymienić),
gotowe we dniu cały świat wyplenić,
walczyć zaczęło z Zwierzęty.

Nie wszystkieć, prawda, umierały: ale
zaraza wszystkich zesłabiła, wcale
nie widać było, by który