Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/040

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„EZOP NOWY POLSKI“.

40. DWÓR PAŃSKI LWA.
Ne quid nimis.
— — — — — — Król Lew, chcąc poznać dworzany,
wszystkie swe, mówię, Poddane i Pany,
swój Uniwersał przy wielkiej pieczęci
wydał, kędy swe zaleciwszy chęci,
wszystkim na jeden dzień schodzić przykazał,
aby się w jego pałacu ukazał
każdy z poddanych. A ukaz cesarski
był groźny, jako jest czambuł tatarski.
Do tego w tymże skrypcie swym dokładał,
że w dzień, w który im przyście ich zakładał,
wszystkich częstować solenniter będzie.
Ten uniwersał publikowan wszędzie,
wszędzie poruszył poddane zwierzęta,
chłopy, mieszczany, szlachtę i książęta.
Schodzą się tedy i największe słonie
o wielkich uszach i małym ogonie,
i uzbrojone też Rynocerosy,
które to w rogach dziwnie noszą nosy;
aż od Szmorgonii walą się niedźwiedzie,
Wilk, Lis, Bóbr, Borsuk, każdy jak chce, jedzie
swoim powozem; zgoła i Kot morski;
każdy pokazał zwierz, że Lwa jest dworski.
A któż się zwierząt wszystkich narachuje,
dość mówić, że Lew wszystkich ich przyjmuje,
prosi na pałac, po prostu jaskini,
w której stolicę Państwa swego czyni.
A ta jaskinia, pełną będąc kości,
W nos uderzyła smrodem wielkim gości.