Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/024

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przyszedł tak nagle na one spólniki:
zmylił im szyki.

Niedoperz gdy tam stracił główną sumę,
odmienił wnetże onę swoję dumę,
chroni się wednie swego kredytora,
czeka wieczora.

Strzeże się zawsze Wójtowskiego sługi,
by go nie pozwał do prawa o długi.
Więc przez cały dzień, bojąc się popłochu,
siedzi w maclochu.

Nurek, bojąc się też prawnych kłopotów,
zawsze na wodzie szuka swych klejnotów;
nurza się do dna, zaniechawszy chluby,
szuka swej zguby.

Jeżynowy Kierz, wetując swej straty,
hamuje ludzi, chwyta ich za szaty:
»Chodzisz, pry, z mego sukna w nowej szacie,
spraw mi się, bracie«.

A tak byś nie był, szyprze, Nurkiem owym
i Niedoperzem i Krzem jeżynowym,
spuszczaj swe własne i to się dzierż miary,
kładąc towary.

Po mału tedy do szczęścia przystępuj,
a szukając go, z granic nie występuj,
wszak powiedają, iż kto napomalej,
ten zajdzie dalej.