Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/004

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jest śmiercią dla piękna, a więc i dla sztuki, »jeżeli jej doszczętnie nie pochłonie wywołana przez nią wizya artystyczna«[1]. Morał wysunął się na pierwszy plan. Poeci wykazywali, że każdy grzech zostaje ukarany na świecie, a każda cnota nagrodzona. Znowu nie pamiętali o tem, iż najwyższą moralnością bajki powinna być nauka prawdy. A teorya, która się domaga, aby występny był zawsze ukarany, a cnotliwy aby zawsze tryumfował, pozbawiona jest najgłówniejszego warunku doskonałości: prawdy. Co zaś nie jest prawdziwem, to, według słów Ruskina, pięknem być nie może.
Drugim niezbędnym warunkiem dobrej bajki jest szczerość. Bajka może płakać (np. »Słowik w urnie« Niemcewicza), ale jeżeli się śmieje, to powinna się śmiać szczerze. Aby dojść do tego, bajka musi wyśmiewać nietylko ludzkie wady, ale i śmieszne cnoty, nietylko to, co jest złe, ale to jedynie, co jest śmieszne. Inaczej śmiech będzie nieszczery, na czem wartość artystyczna straci.

A jeśli bajka nie jest dziełem sztuki, to nie posiada żadnej wartości. Tendencyjnie pouczający pierwiastek w nieartystycznej bajce nikogo jeszcze nigdy niczego nie pouczył. O skuteczności »morałów«, z wyjątkiem nielicznych może krytyków literackich, wątpią wszyscy, nawet bajkopisarze sami.

  1. Prof. Ign. Chrzanowski. »O literaturze polskiej«. 1910 r. 30 maja.