Strona:PL Joseph Conrad-Młodość; Jądro ciemności.djvu/012

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wrodzonym każdemu. Trudno bowiem zaprzeczyć że ludzie się pysznią przeważnie nie swemi zasługami, lecz raczej niezwykłem swem szczęściem, zdumiewającem powodzeniem: tem, za co dziękczynienia i ofiary należy składać na ołtarzach nieprzeniknionych bogów.
Jądro Ciemności“ również zwróciło na siebie odrazu dość znaczną uwagę, a o jego pochodzeniu tyle mogę powiedzieć: wiadomo ogólnie że ludzie ciekawi wścibiają nos w najprzeróżniejsze miejsca (gdzie nie mają nic do roboty) i wynoszą stamtąd zdobycz najrozmaitszą. To opowiadanie i jeszcze jedno, nie zamieszczone w niniejszym tomie, jest całym łupem jaki wyniosłem ze środka Afryki, gdzie doprawdy nie miałem nic do roboty. „Jądro Ciemności“, opowieść o bardziej ambitnem założeniu a przytem dłuższa, jest w zasadniczych rysach równie autentyczna jak „Młodość“. Pisałem ją w innem usposobieniu, co jest zresztą widoczne. Nie chcę tego usposobienia ściślej określać, ale każdy może stwierdzić że nie był to bynajmniej nastrój tęsknego żalu lub wspomnień pełnych czułości.
Można tu dodać jeszcze jedną uwagę. „Młodość“ jest popisem pamięci. Jej treść, to wspomnienie pewnego mego przeżycia; lecz całe to przeżycie i w treści wewnętrznej, i w zewnętrznem swem zabarwieniu, zaczyna się i kończy we mnie. „Jądro Ciemności“ jest również przeżyciem, ale przesuniętem trochę (choć bardzo nieznacznie) poza fakty które zaszły istotnie, dla celu najzupełniej usprawiedliwionego, jak sądzę; chciałem uczynić owo przeżycie bliższem umysłom i sercom czytelników. Nie chodziło mi tu już specjalnie o ścisłość kolorytu. Był to jakgdyby zupełnie inny rodzaj sztuki. Musiałem nadać ponuremu tematowi złowrogi rezonans, ton bardzo swoisty i prze-