Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom I.djvu/231

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
WIECZÓR.

Nadtoś się, Duszo, chyliła nad głębią
i nadto chciałaś poznać swą istotę!
— Oto jest wieczór, słońca blaski złote
gasną i w zmierzchu swą płomienność ziębią.

Cóż teraz poczniesz? Dziecięcą prostotę
i nieświadomość straciłaś gołębią;
oto cię teraz chłodne zmierzchy gnębią,
słońc nieziszczoną niosąc ci tęsknotę...

Ha! ty gwiazd czekasz? Słyszę, mówisz z cicha:
— Zagasła słońca jaskrawego pycha,
(nadtom się w ziemskim kajała popiele),

lecz oto większe słońca są nademną,
dalsze i czystsze; przez nieb łąkę ciemną
teraz się moja mleczna droga ściele... —