Strona:PL Jan Sten - Jeden miesiąc życia.djvu/178

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przedtem nie zawsze wystarczało. Ale i to przejdzie. Ty znajdziesz jeszcze inne zajęcie — za miesiąc, dwa — to się już zupełnie wyuczysz po francuzku. Zobaczysz, jeszcze będziesz zamiast Lemaitre’a feljetony do Debatów pisywał. A i pani twoja weźmie się do roboty. Ty nie wiesz, jak ja kapelusze ubieram; doprawdy, nie widziałam ładniejszych na bulwarach. [coraz weselej, ze śmiechem]. Założę jeszcze wielki magazyn mód; będzie taki wielki szyld: „Madame Sophie, Maison des confections” na Rivoli, albo na rue de la Paix, obok Wortha dla konkurencyi. Wszystkie elegantki się do nas przeniosą. [z głośnym śmiechem]. Pokażę ci księżnę Chimay z jej cyganem, chcesz?
KARSKI [nieprzezwyciężony wesołością, poważnym głosem]. Ty się modlisz, Zosiu?
ZOFIA [zdziwiona]. Ty wiesz przecie...
KARSKI [poważniej jeszcze]. I spowiadasz się?
ZOFIA [niechętnie odpowiadając, smutnie]. Teraz, teraz...
KARSKI. Ty wiesz, co jest kłamstwo?

[Długa chwila ciszy].