Rozpłakał się raz gorzko biedny czeladniczek nad swoją niedolą.
Usłyszała ludzkie to narzekanie służąca czarownika i, strasznie się litując, łańcuch odcięła i konika zbiedzonego uwolniła.
A ten konik, z obawy, iżby go niedobry czarownik nie pochwycił, przemienił się w wróbla.
Widząc to czarodziej, stał się wroną i wróbla siarczyście ścigać rozpoczął.
W tej gonitwie zaleciały te dwa ptaki w obejście królewskiego zamku.
Już — już miała wrona pochwycić i zadziobać wróbla, gdy ten zamienił się nagle w nietoperza, w mysi-królika.
Czarownik za nim, przedzierżgnąwszy się w postać wróbla.
Widziała walkę tę piękna królewna, przechadzająca się po ogrodzie zamkowym, i wielce się nad ściganą ptaszyną litowała.
Czując jej miłosierdzie, mysi-królik przeinaczył się w te tropy w złoty pierścieniec i wskoczył na palec królewny.
A gdy królewna wróciła na pokoje, pierścień złocisty znikł jej z palca, zaś przed jej oczami dorodny stanął młodzieniec.
Opowiada jej o swych przejściach i mówi:
Nie popuści mnie zły czarnoksiężnik, zjawi się na królewskim dworzyszczu w postaci możnego księcia i o pierścień złoty poprosi, na znak, że niby o twoją rękę.
Ale ty pierścienia mu nie dawaj, jeno gdy bardzo nalegać będzie, klejnot zdejmij z palca i rzuć o posadzkę.
Ukazał się czarnoksiężnik z mnogą świtą, dłoń królewny ucałować chciał, przedsię królewna mu tego wzbroniła, a gdy o pierścień natarczywie nalegać począł, rzuciła klejnot na ziemię.
Z tego klejnotu-pierścienia stało się nagle pełno grochu.
Zahuczał czarnoksiężnik trąbą miedzianą na cztery strony świata, zleciało się mnóstwo gołębi i groch ten wyjadło.
Ale jedno ziarnko wsunęło się cudem do ręki królewny i szepnęło ludzkim głosem pięknej pani, iżby prasnęła niem o posadzkę.
I ziarnko grochu przemieniło się w mnogie garście maku.
Czarnoksiężnik zatrąbił, a na głos tej surmy miedzianej przy-