Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/445

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


POSEŁ PIERWSZY.

Któż czelną
miałby odwagę lżyć tę nieśmiertelną,
wieczystą sławę, co na matkę spadnie,
iż taką dała nam panią! Któż zdradnie
mógłby się czepiać twoich stóp?...


HERODYADA.

O, wielu,
wielu dziś znajdziesz takich w Izraelu.


POSEŁ PIERWSZY.

Śmierć im!... Ma jeszcze Rzym swoje liktory,
co ich przepędzą przez rózgi... Topory
ma Rzym i miecze...


ANTYPATER.

Panowie! gdy wola
mych drogich gości, nadobna Ahola
i Aholiba będą tańczyć — — —

Grajkowie na znak, dany przez tetrarchę, uderzają w struny, milknąc za chwilę.


KAIFASZ.

Sromie
ty mój i wstydzie!!!


POSEŁ PIERWSZY.

Nie! nie! ty Salomie
pokłoń się, królu, aby poszła w taniec!
Ona-ć wybrana, tak jak ty wybraniec
jesteś wraz z nami, że tutaj, na ziemi,
dano nam oczy patrzeć śmiertelnemi
w bóstwo...


ANTYPATER do Salomy.

Salome! — — —?!