Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/420

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


jakie z twych amfor leją się rozkosze!...
Śmieszną jest pycha naszych Rzymian: sądzą,
że tylko oni piwnicznym wrzeciądzom
śnieg powierzają, ażeby nim chłodzić
płomienne wina...


ANTYPATER.

Dziękuję!... Wygodzić
chciałem swym gościom!...


POSEŁ DRUGI do Kaifasza, widząc, że ten nie pije.

Przewielebność wasza
czyż nie używa?... Przekosztowna czasza
prawie nietknięta?... Czyżby i w tem może
zakon — —?


KAIFASZ.

Nie! Wina zakazuje boże
prawo kapłanom li wówczas, gdy spieszą
w namiot Jehowy; a że ich pieleszą
jest kościół pański, przeto siła trunku
mogłaby łatwo odrzeć ich z rynsztunku
wytrzymałości...


POSEŁ żartobliwie.

Znaczy: słabe głowy —
Naszych flaminów zwyczaj mniej surowy,
to też u kupców w wielkich łaskach; radzi
znoszą im hojne dary: »nie zawadzi,
mówią, być szczodrym — dwakroć skąpiec traci — —
odbijem wszystko na winie...« Bogaci
są też handlarze falerna, aż miło — — —


ANNASZ.

I u nas dawniej... Lecz dziś się zmieniło — —
Tak! tak! w tej małej i ubogiej ziemi