Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/060

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dewszystkiem o to, aby sprawiedliwość, na której zbudowano świat, nie miała pokusy — ona i tak zbyt często się myli — i aby ludzkość nie żywiła go daremnie. Poco, nie zasłużywszy na to, miałby wyzyskiwać »podatkujących« i jeść kaszę z cynowej miski, sprawioną, oczywiście, ich kosztem? Trzeba ich szanować, tem bardziej, że jak Pan sam raczyłeś przyznać, każdy z nich mógłby ostatecznie zostać złodziejem i — powiedzmy tak en passant, niejeden z nich lepiejby na tem wyszedł... Bon jour!
— Do widzenia, Panie, do widzenia!...



Grafika na koniec utworu.jpg