Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/041

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XII.
PANA ANTONIEGO C. WSPÓŁWŁAŚCICIELA FIRMY ANTONI C. & SP. PRZY ULICY M. SEN O SĄDZIE OSTATECZNYM.

Nigdym w sobie nie czuł zdolności pisarskich, lecz dzisiaj chwytam za pióro, aby się z Wami, kochani Ziomkowie i Wspólnicy moi, podzielić zarówno strasznem jako i rozkosznem wrażeniem ubiegłej nocy.
W niezłym pożegnałem Was humorze: jak wiecie, ubiłem interes, który mi przyniósł kilkanaście tysięcy na czysto; trapiła mnie wprawdzie uwaga jednego z Was, jakobym kontrahenta sprytnie wywiódł w pole, przypomniawszy sobie jednak przysłowie: »głupi dwa razy traci«, znalazłem ulgę w myśli, że on, jeśli stracił, to tylko raz jeden, a gdy straci raz drugi, jego wyłącznie będzie winą.
Zresztą spryt, jak wszystkie szlachetne przymioty, odróżniające człowieka od zwierzęcia, jest darem nieba, z którego korzystaj, aby nie zastosowano do ciebie ewangelicznej przypowieści o włodarzu, co zakopał talenty.
Mój Boże! nie mogę się skarżyć na brak powodzenia, nawet żona, dowiedziawszy się o przyroście chudoby, przestała gderać i, pocałunek składając mi na ustach, powiada wstydliwie:
— Chodź, przypomnijmy sobie wiośniane lata narzeczeństwa.
Nie taję się przed Wami, iż, dbając o wycieńczone jej zdrowie, umiałem tej zacnej kobiecie wytłumaczyć, że