Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.4.djvu/301

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    IV.

    POŻEGNANIE.

    Dużom się nażył z wami, zacni ludzie,
    Dużo waszego najadłem się chleba,
    Teraz — żegnajcie! W drogę mi potrzeba,
    W drogę daleką, po śniegach i grudzie.

    Wiem: jeśli zechcę pozostać w tym domu,
    Ramion mi swoich ta gościnność wasza
    Chyba nie zamknie; lecz mnie już przestrasza
    Dobroć szlachetnych... Nie mówcie nikomu,

    Że nic wam w zamian nie dałem: w samotni,
    Do której dążą me stopy pielgrzymie,
    Będę miał dosyć czasu, by swe imię

    Własnym obarczać wyrzutem: stokrotniéj
    Rani on duszę, w straszniejsze ją wplata
    Koło, niż, zacni ludzie, — ręce świata.



    Grafika na koniec utworu.jpg