Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.3.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nad Symeona któż był drugi?
To Abra, powiernica, przyjm, panie, swe sługi!«

— »Heah! przynieśćcie w lot puhary,
Postawcie wina pełne kadzie!
Kto pozostaje z Bogiem w zwadzie,
Ten niechaj sypie popiół szary;
Zbyt ciężkie cienie noc pokładzie,
Nim się twych proroctw spełnią czary:
Komu udzielił Bóg oręża,
Ten czasu dość ma jeszcze, ten chwilą zwycięża!

O pij, przepiękna! pij, jedyna!
Aż się rozżarzą czarne oczy!
W te piersi białe niech się stoczy
Skrą każda kropla tego wina!
O pij, aż warg twych kwiat uroczy
Spłonie, jak róża, aż, jak trzcina,
Zadrży ta postać słodkim szałem,
Co wszystkie miesza zmysły, co je więzi — ciałem!

Rozkoszny przejdźcie raj Niniwy,
Asyryjczyków całe plemię:
Nebukadnezar w swym haremie
Czyż taki zamknął skarb, szczęśliwy?
Ten żar tajemny, który drzemie
Tu, w naszem wnętrzu, dziw nad dziwy,
Kiedy go boski wdzięk rozżegnie,
Nie spocznie, aż człek cały płomieniom ulegnie.

Zaścielcie łoże mi purpurą,
Spuśćcie fałdziste w dół dywany,
Które uniosłem z Ekbatany,
Które medyjskim wziąłem córom:
W szmaragd i topaz szmat dzierzgany,
Złoto, co bujnym wprzędły sznurom,