Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.3.djvu/042

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rycerskie hasła i zwycięstwa świetne
I skroń, koroną przystrojona złotą
W urągowisku u was i pogardzie.
Niwelacyjną zajętym robotą,
Wielkie tryumfy widzącym w petardzie,
Ze spiekłej wargi wieczne krzyki płyną:
Hej, chodź, Spartaku! hej, chodź, Katylino!

IV.
Zbrojni w nożyce fałszywej nauki,
Ufni skalanych zwolenników mnóstwem,
Pragniecie pociąć w najdrobniejsze sztuki
Węzeł, człowieka kojarzący z bóstwem.
Święte małżeństwo religii z rozumem
Wy karygodnem zowiąc cudzołóztwem,
Gasicie słońce zachwytów przed tłumem,
Każąc natomiast w bezwstydnej nagości
Szukać rozkoszy, siły i mądrości.

V.
Rwiecie nas naprzód, ale wasza droga
Rani nam stopy jadowitem zielem;
Wznosicie kościół, lecz kościół bez Boga,
A w nim z was każdy kapłanem mścicielem.
Odwieczne prawdy bezrozumną mrzonką
I Chrystus dla was płonnym marzycielem.
Pod apostolstwa niewinną osłonką,
Lud odrywacie od jasnego nieba,
Krzycząc z nim razem: chleba! chleba! chleba!

VI.
O nie tak! nie tak! niecni matkobójce!
Macież podkładać pod upadłe chaty
Świeże wciąż iskry i męczeństw ogrójce
Nowymi ciągle powiększać rozbraty?!
Uchwyćcie wiary pochodnie w swe ręce,
Ducha w pokory przyobleczcie szaty,