Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.3.djvu/021

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jeno ludzkiej śle drużynie
W zamian trudów czczą nadzieję?

Każe w sercu czcić zapały
I miłości wieńce splatać,
Wierzyć w szczytne ideały,
Do nadziemskich sfer ulatać.
Wolność, światło to fantomy,
Które mózgi chore płodzą!
Próżno, próżno biją gromy,
W moje piersi nie ugodzą!

Nie ugodzą w piersi moje —
I dla innych z twardej roli
Nie popłyną czyste zdroje!
Hej! niech zmrok mnie dziś okoli:
Uduchownień białe skrzydła
Dawnom stępił w próżnym locie,
Próżna jazda już mi zbrzydła,
Wolę w ciemnym śnić namiocie!...


CHÓR AMSZASPANTÓW.

O nieszczęsny! grób przed tobą!
Odbiegasz dróg zbawienia,
Szukając złego cienia,
Za nocną tęskniąc dobą.
 
W Ormuzdowym lśnią kościele
Jarzące szczęścia świéce,
Tu czyste wciąż dziewice
Wiosenne wiją ziele!...


CZŁOWIEK.

Niech nademną noc się zwali,
»Odpoczywaj« niech zawoła,
Mnie tu promień słońca pali
I wyciska pot mi z czoła...