Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/352

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
246
JAN KASPROWICZ

»Mądry Ignac« do izby, obory
Z rozchodnikiem lub kwieciem lipowem —
Miał tych leków zawsze całe wory —
»Mądry Ignac«, mówiąc jednem słowem,
Był końcem i początkiem w tem życiu wioskowem...

II.
»Chcesz, posłuchaj... Ale może wódki
Kieliszeczek?... Daj-no butelczynę,
Jędruś, z szafki!... Tak, trochę na smutki,
Tak, na troskę, na czarną godzinę!...
Więc po latach nareszcie w gościnę
Do starego przyszedłeś zagrody;
Czas przemienił i naszą wioszczynę —
Z nim nie żarty... No, włóczęgo młody,
Na zdrowie!... mało warta, choć lepsza od wody...«

I w źrenice mi spojrzy z uśmiechem
I pogładzi mnie ręką po skroni!
»Toć to wypić pewnie nie jest grzechem« —
I kieliszkiem w kieliszek zadzwoni,
Że aż kilka kropelek uroni —
»Człowiek darmo chce udawać zucha;
Młodość znika, nie dognasz w sto koni,
Jak wiatr jaki, tak przed tobą dmucha:
By trochę się orzeźwić, dobra-ć jest siwucha...

W dzień Szkaplerznej słyszałem z ambony,
Gdym był w Sielcu na wielkim odpuście,
Że wynalazł ją anioł strącony
I rozpala nią piekła czeluście,
Że trza wołać: »szatany! nie kuście!«
Gdy się taka przybliży ponęta...
On, jegomość, wyglądał coś tłuście,
Pewnie wino... Ale rzecz to święta...
Ja myślę, że kropelki Bóg nie popamięta.