Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/247

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
141
TYPY

Za konających czytać w głos: »Tej jeszcze
Udziel mu łaski, w tem życiu jedynéj,
By śmierć miał prędką, potem przebacz winy,
O Panie Jezu, aby go zawiodły
Anioły twoje święte do świętej dziedziny...«

I jedna w rękę gromnicę mu wciska:
Wziął, lecz w tej chwili wyrzucił ją z dłoni,
Babę odepchnął od swego łożyska,
Siadł nieruchomie i zaczął dokoła
Błądzić oczami; ściągnął brwi u czoła,
Jakby powieki skryć chciał w fałdach skroni,
I znów porusza wargą i coś szepnąć zdoła...

»Jagusi żąda, nieszczęsnej Jagusi,
Którą przed laty jeszcze wygnał z domu« —
Tak, zalewając się łzami, wykrztusi
Kosarczykowa — »posłałam-ci-ć po nią,
Lecz i najlepszym nie zdarzy się koniom,
Ażeby biegły ze szybkością gromu,
Potrzeba dnia całego, nim dotąd przygonią...

Masz inne dzieci« — tak się zwróci k'niemu —
»Klęczą przed tobą, przeżegnaj sieroty,
Złóż na ich głowy swą rękę, by złemu
Zastąpić drogę tą przeświętą zbroją,
Błogosławieństwem rodzica...« Ukoją
Snać go te słowa i wyrwą z martwoty,
Bo głów łkających dzieci dotknie ręką swoją.

Lecz znów w tym samym zerwie się momencie,
Jakby go kurcze porwały... »Innego —
Rzeknę — tu nie ma ratunku; pieczęcie
Spokojnej śmierci przyłożyć tu może
Tylko Jagusia. Tak jest, mocny Boże!
Abyś go zabrał do przybytku swego,
Wygnana tylko córka tutaj dopomoże«.