Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I.

MATRICARIA CHAMOMILLA.
(RUMIANEK POSPOLITY)

»Nieboga!
Aż mu oczęta zbielały
W tej głowie!
Aż, jak ta trawa na rowie,
Tak zeżółkł cały;
Aż mu się rączka, aż mu się ta noga
Zwija, jak ona jeżyna,
A i te plamki! jak czarne jagody!...
Skąd się to bierze
Ono-ć choróbsko!?... Hej! morówko sina!
Otwarta tobie zawsze stoi droga
W nasze chałupy, w te nasze zagrody!...
Jak ognia i wody,
Jak onych zaćmień na niebie,
Tak się i ciebie
Człek nie ustrzeże!

Bogaci
Mają-ci swoje doktory,
Swe leki —
Wszak im pieniądze, jak rzeki,
Płyną we wory!