tak było w istocie. A kiedy nieszczęśliwy ojciec, mówił przyjaciołom swego syna o swoich nadziejach, odpowiadano mu: «bogdajbyś nigdy nie miał powodu na troskliwość swego przywiązania narzekać!”
Andrzéj Chenier poprawiał w więzieniu swoje utwory, które brat jego wydałby na świat niezawodnie, gdyby się późniéj rękopisma po różnych rękach i miejscach nie rozproszyły.
Na kilka dni przed uwięzieniem rozgatunkował on swoje rękopisma na 3 teki i własną ponumerował je ręką. W piérwszéj, były dzieła jego wykończone, takiemi je przynajmniéj sądził stosownie do potęgi swego talentu, i w uszanowaniu swojém dla zdania publiczności, te tylko do wydania na świat przeznaczał. Teka N. 2-gi zawierała szkice bardzo już podkończone, lecz potrzebujące według przekonania autora, głębszych, dłuższych studyów i tego jeszcze jednego błysku natchnienia, co to nagle czasami, pewnego pięknego poranku, umysł poety rozjaśni. Trzecia nakoniec mieściła zbiór szkiców niewykończonych, plany nieoznaczone i ta tylko właśnie została zachowaną i od Publiczności jest znaną.
Nie wiadomo, co się stało z dwiema drugiemi tekami, w nich to był zapewne cały znakomity poemat: O Sztuce kochania, Hermès, Zuzanna i t. d.
Cała poezja Andrzeja Chenier, ma w sobie cóś uroczego, nosi charakter, piętno prawdziwego gienjuszu, ma ona jakąś moc porywania nas od własnych myśli i przeniesienia zupełnie w świat kreacyi poety. Umysły najrozważniejsze, przywykłe obrachowywać polot, potęgę każdéj myśli, nie zdołają oprzeć się temu gorącemu upojeniu, jaki pomimowolnie czytelnika utworów naszego poety przejmuje. Większa część jego sielanek, są to wzory, których układu sam Teokryt by się nie powstydził, są to na-