ranji patrjotów, zarówno z tyranją Bastylji, przywilejów dam dworskich i przekupek rynkowych. Rumieniłby się, gdyby mu wybierać przyszło między Koblentz[1], a Jakóbinami. Z narażeniem własnego życia, które téż mu późniéj i wydarto, ofiarował się na obrońcę Ludwika XVI; a kiedy sprawa téj wielkiéj niedoli, wydała mu się świętą, godną spółczucia, poświęcał jéj te same pióro, które najdzielniejszemi dowody opór władzy królewskiéj przeciw słusznym swobodom ludu i Kościoła, karciło.
Tymczasem nadzwyczajne wypadki szybko postępowały jedne po drugich. Chenier zasłużył na nienawiść partji: opiewał on Karolinę Corday, potępiał Collot-d’Herbois, zaczepiał w pismach swoich Robespierra, a nakoniec sprawa Ludwika XVI, obudziła przeciwko niemu zemstę potężnych wrogów. Wyczerpawszy w dziennikach ówczesnych wszelkie dowody, na jakie tylko dusze szlachetne zdobyć się mogły dla zmienienia form téj procedury, ofiarował się nakoniec panu Malesherbes na spół-obrońcę nieszczęsnego króla; jakoż i stało się zadość jego szlachetnemu żądaniu.
Wiadomo, że po zapadłym nań wyroku śmierci, król listem pełnym spokoju i godności, prosił Zgromadzenie Narodowe o prawo odwołania się do ludu od pomienionego wyroku. List ten podpisany w nocy z 17 na 18 Stycznia, był dziełem Andrzeja Chenier; drukowano go z kopji własną jego ręką pisanéj, a przez P. Malesherbes w kilku miejscach poprawionéj.
Tyle cnot nieostróżnych, naraziły życie Chenier’a. Namówiono go więc do opuszczenia Paryża około 1793 r.
- ↑ Miasto w Prusiech, główne siedlisko zabiegów politycznych emigrantów francuzkich, po wydaleniu się ich z Francyi po 1790 r.