Przejdź do zawartości

Strona:PL J Méry Andrzej Chenier.djvu/347

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

przyszły jego gienjusz. Ożywiony zapałem do nauki, o świcie wstawał do pracy, a poznanie wszelkich gałęzi wiedzy ludzkiéj, było jedynym marzeniem jego zabiegów.
Zbytek pracy wtrącił go w niebezpieczną chorobę, z któréj czułym staraniem dwaj jego przyjaciele dzieciństwa bracia Trudaine pomogli mu powstać i następnie namówili go na podróż z niemi do Szwajcaryi; miał on natenczas 22 lata. Znaleziono późniéj kilka nót jego z przelotnych wrażeń téj podróży, ale bez żadnego pewnego planu zrobienia z nich książki.
Po powrécie z téj poetycznéj wycieczki, hrabia de la Luzerne, poseł w Anglji zabrał go z sobą do Londynu, gdzie zdaje się, że musiał przebyć dość gorzkie chwile, gdyż nie kontent z losu i zależności, dręczony już tą chorobą, która go zawsze napastowała, strawił kilka lat życia błędnego, niespokojnego i niepewnego w częstych podróżach i nareście osiadł w Paryżu w 1790 roku.
Wśród ówczesnych rozruchów rzucił on piérwsze myśli kilku poematów, których plany nie były zupełnie oznaczone. Pod ogólnym tytułem Hermès, chciał jak Lukrecyusz objaśniać naturę rzeczy, ale za pomocą naszych nauk nowoczesnych. Zamierzał opiewać Amerykę, daléj skréślić Sztukę kochania, tak głęboką, a tak już dobrze zbadaną w obyczajach francuzkich; nakoniec zamyślał w poemacie Zuzanna, zawładnąć całą tę niezmierną poezją Ksiąg Świętych, w ich pierwotnéj piękności i świeżości.

Kilka tylko osób było przypuszczonych do tajemnicy jego planów literackich: brat, Le Brun, Roucher, Pange, i ci cały dla niego areopag składali. Unikał o tyle, o ile drudzy szukają zręczności chwilowego błyśnięcia swym talentem, owszem dawał mu dojrzewać w cichości i ukryciu, pogardzając niewczesnym, a niezasłużonym blaskiem.