— A więc, — rzekł Mourier, — odprowadzim panią do naszego domu, Adrjan i ja; przepędzim noc w mieście, zobaczym się z przyjaciółmi, jutro o wschodzie słońca, Adrjan da znać jéj o tém, co się zrobić może.
Hrabina skłoniła głowę i nie sprzeciwiała się więcéj dobremu sercu swych przyjaciół, usiłujących ratować skazanego.
Promyk nadziei świecił jéj w ciemnościach; i miasto całe już widziało połysk bladego jeszcze tego światełka przyszłości.
U progu swego mieszkania, Klaudyusz pożegnał z uszanowaniem P. de Pressy i odezwał się do Adrjana.
— Idź z panią hrabiną, poleć ją naszéj gospodyni, i wracaj co najprędzéj, będę cię czekał. Pani de Pressy uścisnęła i ucałowała rękę Klaudyusza Mouriez: on konwulsyjnie się wstrząsnął i zawołał:
— O! pani, wartaś by za ciebie umrzéć, zwłaszcza dziś, gdy tak łatwo umiérać!
— Do zobaczenia, do jutra! — odpowiedziała Margareta, — i weszła wewnątrz domu.
Był znak jeden ważny, powiada historyk starożytny, który zwiastował upadek tyrana Maxencyusza i zwycięztwo Konstantyna; cyrki i amfiteatry, w których płynęła krew ludzka zostały opuszczone i stały pustkami. Kolos-