Przejdź do zawartości

Strona:PL J Méry Andrzej Chenier.djvu/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

człowiek uczciwy i prawy, i wyzywam cię żebyś milczeć mógł, gdy przemówię do jego honoru.. Czekasz tu na hrabinę Margaretę?
— Nie, panie hrabio.
— A! panie Chenier, daruj, omyliłem się, rachowałem na twój honor i uczciwość.
— To dobrze, panie hrabio, wybornie; wolę już wprost obelgę rzuconą w oczy, przynajmniéj uwalnia od dalszych tłómaczeń; człowiek obrażony nie odpowiada... Panie hrabio, gdzie się jutro spotkamy?
— Otóż! jak uparcie trzyma się swego pojedynku! Alem cię nie obraził, nie chcę pojedynku! nie przyjmuję tych wykręcań słów. Wiész dobrze żem nie tchórz, wiész jak szpadą władam, wiész żem sto razy miał pojedynki szczęśliwe. Co za szał zmusza cię bić się z hrabią de Pressy? chyba żeś był podporucznikiem w Royal-Angoumois, gdzie się bili wcale nie tęgo; wiém to doskonale, bom w dwudziestym roku był jego półkownikiem. Kochany poeto, pióro ci rękę popsuło. Jeśli się uprzesz, ręczę ci, że pojedynek nie potrwa długo, i choć masz dłoń silną, wyrzucę ci szpadę o dwadzieścia kroków, a co potém powiész?
— Powiem mości hrabio, żeś zuchwalec.
— No! zuchwalec jestem, zgoda. Chcesz się bić ze mną, będziesz się bił; ale jeśli ci dam tę satysfakcyę, żądam innéj od ciebie, dasz, mi ją panie Chenier?
— Jeżeli ona...
— Bez jeżeli. Jak to! robię co chcesz, słucham cię, powoduję się twojemi fantazjami poety, a ty mi odmawiasz niewinnéj satysfakcyi o którą cię proszę?
— Nie wiém jakiéj.
— Dasz mi ją, słowo honoru?
— Ale bić się będziesz panie hrabio?