Przejdź do zawartości

Strona:PL J Méry Andrzej Chenier.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

stanie w sekrecie między nami... Pani hrabina była więc sama jedna, gdyś przybiegła po mnie.
— Panie hrabio, odparła Aniela z miną kobiéty, która nie przywykła kłamać — pani hrabina była.. tak.. była sama jedna...
— Czegóż drżysz, mówiąc rzecz tak prostą..
— A panie! drżę już od dwóch godzin ciągle.
— Biédna kobiéta!
Hrabia ścisnął ją za rękę i mówił daléj.
— Natychmiast Anielo, wróć nazad do domu; naznacz pani miejsce pewne w którémbyście się zeszły; otwórz drzwi, i powiedz piérwszemu przechodzącemu kogo spotkasz na drodze, że w ogrodzie leży któś ranny potrzebujący pomocy.. potém oddalcie się z pośpiechem ale ostróżnie. Wymagam od ciebie Anielo, po tem co uczyniłem dla pani twojéj, żebyś mnie o wszystkiém tajemnie uwiadamiała, pani swojéj nie zdradzając. Chcę tylko wiedzieć co moje serce obchodzi... nic więcéj.
— Panie hrabio, odpowiedziała z ukłonem Aniela, usłucham cię jak należy.
— Wracaj do obowiązków, i nie zapominaj o mnie Anielo.
Strój, który hrabia de Pressy wziął na tę ranną wycieczkę, dozwalał mu przypatrzéć się wszystkiemu, co po téj scenie nastąpić miało, na ulicy Thiers.
Aniela spełniła polecenie jak najściśléj, co dowiódł wkrótce tłum ciekawych, gromadzących się licznie na miejsce wypadku.
Co chwila tłum ten wzrastał, a gdy Mouriez poznany został, krzyki wściekłe się rozległy — i wyraz, zabójstwo, począł się zewsząd odzywać.

Wieść rozeszła się po całém mieście z szybkością iskry elektrycznéj; a rozchodząc się wierna prawu jakiemu ule-