Powiedział jeden ze starożytnych: chcesz-li wiedzieć jak daleko namiętności zajść mogą? Rzuć je w serce człowieka potężnego (da posse quantum volunt). Gdy pisarz ten starożytny wyrażał myśl głęboką, władza dostateczną była miarą rozbestwienia ludzkiego. Człowiek, któremu dano było panować, miał do niszczących swych passji odpowiednią energją i zdrowie; wlókł namiętności z sobą, nie uginając się pod ich ciężarem, aż do skonania dójrzałości swojéj. Co więcéj, Cezar Tiberjusz, starzec łysy i wysokim wzrostem zgięty, w Kaprei dalszy ciąg uczt góry Palatyńskiéj odbywał. Późniéj ludzie już, w epokach nas bliższych, parodyowali tylko przerażającą rozpustę starożytnych: kolacyjki Regencyi i małe domki chorobliwych jéj rozpustników, nigdy się nie wzniosły do cyklopejskich rozmiarów uczty Trimalciona, i pałaców jeziora Lukryńskiego, w których światło słoneczne gasiło lampę i przerywało hymny ludzi szczęśliwych.
Jednakże rodzaj ludzki nie przepadł jak przedpotopowe źwierzęta; indywidua gdzieniegdzie przeżyły pokolenie i świadczą, rzadkiemi wyjątkami, o potędze passji starożytnych. Ci wyjątkowi ludzie zgiąć jeszcze mogą łuk Ulissa, nucić dyskiem Romulusa, jeść ucztę Trimaleiona i stanąć o swéj sile, po dziesięciu nocach saturnaljów, na stosie tyrsów zwiędłych i winnych gałęzi. W zwykłych czasach, te istoty wyjątkowe zmuszone są zmaleć, żeby przyjść do wiary ogólnéj; źle im wśród społeczności która ich wzrostu nie doszła; lecz zaledwie posuną się za