go wdzięcznie, młodo. — Prawda? niegodzi się męża od żony oddzielać?
Klaudyusz cóś szepnął wewnątrz, jak organ który się odzywa głucho.
— Stryj mój, obywatel Klaudyusz Mouriez, rzekł Adrjan, ma sobie nadaną, jak państwo wiecie, władzę nadzwyczajną od Komitetu ocalenia publicznego. Wojna ze złemi, opieka uczciwym, to godło jego. Dowiedzieliśmy się z dokładnych i pewnych doniesień, że dwóch złoczyńców napadli nocy ostatniéj na dómpani, i zaręczając jéj że podobna napaść więcéj mieć miejsca nie będzie, oznajmujemy jéj że winnych szukają, odkryją i ukarani będą przykładnie. Obowiązkiem naszym było począć ten dzień od kroku który pani ocenić potrafisz; późniéj, prace administracyjne byłyby nas wstrzymały na ratuszu, i nie przyszlibyśmy tu o tak rannéj godzinie, gdyby nie okoliczność która nas próg tego domu przestąpić ośmielała: brama otwarta świadczyła że mieszkańcy wstali uprzedzając słońce.
— Radam wierzyć, odpowiedziała hrabina, że co mi pan mówisz, jest wyrazem myśli stryja pańskiego pana Mouriez.
Mouriez skinął w sposób potwierdzający, i wybąknął słów kilka bez związku.
Adrjan miał wyjść, i oczyma wskazywał stryjowi drzwi salonu, ale ten nie mógł się zebrać na tak prędkie odejście; wszak czary jakieś nieprzezwyciężone wstrzymywały go w téj atmosferze spokoju, w któréj wdzięk wiosny, woń kwiatów, śpiew liści szumiących, piękność kobieca łączyły się łagodząc nienawiści i słodką napawając ironją namiętności polityczne epoki.
Oczy Klaudyusza Mouriez, w chwili jednéj, przebiegły wszystkie wyrazy spójrzeń, od surowości upar-
Strona:PL J Méry Andrzej Chenier.djvu/153
Wygląd
Ta strona została skorygowana.