Strona:PL JI Kraszewski Nad przepaścią.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Wiem bardzo dobrze, iż siedząc w Meran, robił ztąd potajemne wycieczki do Włoch, do Wiednia i zabawiał się jak najlepiej. Czy żona wie o tem, że była i jest oszukiwaną, — nie wiem, to pewna, że teraz po śmierci matki, jeżeli hrabia wyrachuje, iż korzystniej mu będzie powrócić do kraju, zjawi się uzdrowiony, jako żywy dowód tego co może winogronowa kuracja... i górskie powietrze....
Aureli milczał — dowiadując się rzeczy, o których dotąd nie miał pojęcia....
Niedrażewskiego znając nie mógł powątpiewać, że mówi prawdę, i że zdrowo sądzi o rzeczach — spadał więc z wysokości marzeń — na ziemię... Cały gmach dotąd budowany... runął...
Milczał, osłupiały. Pan Wincenty uśmiechał się i starał pocieszać...
— Powtarzam ci — dodał — hrabia jest zupełnie zdrów, przeżyje ją i nas obu... zatem marzenia szczęścia na imaginacyjnych suchotach oparte, trzeba się wyrzec... a co się tyczy serca Eleonory... a! kochany Aureli... tam także z pewnością nie ty jeden masz zapewnione prawo pierwszeństwa... Nie chcę cię truć opowiadaniami... możesz mi wierzyć!...
Był to grom, który spadał na Aurelego, na chwilę zupełnie mu odejmując siłę.
— Z tem wszystkiem — mówił dalej Niedrażewski — pomimo chybionych rachub, nie widzę, abyś się bardzo zaawanturował... Jesteś swobodnym, niezwiązanym niczem... Możesz sobie nie-