nbytki, jakie poniosła rodzina i pogłówne za ojca; a nie wątpiąc iż cała ta spuścizna mu się dostanie.
Tak też się i stało, przysądzono mu Horodyszcze i Stawiska, i bardzo kosztowne ruchomości, które na przeszło dziesięć tysięcy czerwonych złotych szacowano.
Z wiosną miano nadzieję, że gdy lody puszczą, może i zwłoki topielca w stawach Dubieńskich lub w Ikwie się znajdą. Mówiono, iż ciało jakieś kra przyniosła do brzegu i upatrywano w niem, choć było nie do poznania, trupa owego Mostowniczego.
Sprawa ta, którą się świat w początku bardzo gorąco zajmował — jak wszystkie, później zapomnianą została, a Wyrzyski tak o niej mówić nie lubił, że gdy ktoś Horodyszcze wspominał, kaszlać zaczynał, nieustając póty, aż — na co innego rozmowę zwrócono — a o to poczciwa żona się starała.
Kasztelan dostawszy Horodyszcze darmo, zaraz następnych kontraktów je sprzedał, lecz nowy nabywca, w pałacyku, który za skalany i nieszczęśliwy uważano, mieszkać nie chciał i dał mu pójść w ruinę.
Dziesięć już lat upłynęło po tych pamiętnych kontraktach, kasztelan żył, jeszcze i, jak na swój wiek bardzo się trzymał dobrze.
Zmieniło się wiele w kraju i staruszek z Mazowsza musiał się przenieść na Wołyń, majątki znaczniejsze dzieciom puściwszy. Miał naówczas pod Łuckiem stary dwór bardzo wygodny, w którym pielęgnowany przez krewną swą, — życia dokonywał, bawiąc się ogrodem, rozmową i czasem grą dla zabawy w marjasza.
Strona:PL JI Kraszewski Mozajka.djvu/52
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.