Przejdź do zawartości

Strona:PL JI Kraszewski Mozajka.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

ciera jakby płakał, ale zaraz potem, trzaśnie drzwiami, wyleci, i zamknąwszy się w swoich izbach, lata jak szalony.
Wyrzyska słuchała przybita, nieumiała ani pocieszać nieszczęśliwej synowicy, ani jej dać radę żadną. Głosowała za tem żeby męża, jak ona była zwykła we wszystkiem, poradzić się i o to — co tu począć. Ale Pulcherya zaklinała, aby nikomu nic o tem nie mówić, nawet stryjowi, bo mąż jej najwięcej się tego obawiał aby o jego dziwactwach nie rozpowiadano, i surowo żonie przykazał, żeby się z tem co się dzieje w domu nie wypaplała.
Popłakały się obie, skończywszy na tem, że jeden ratunek był w Bogu, że należało się modlić aby on ulitował się nad p. Dydakiem, i nad biedną żoną jego.
Tymczasem w bawialnym pokoju dał się słyszeć szmer i Pulcherya przestraszona wybiegła do męża, który nie lubił ażeby się od niego oddalała.
Wyrzyska, prawa córka Ewy, i niewiasta, choć dała słowo nic niemówić nikomu, wieczorem, zakląwszy męża na wszelkie świętości, zwierzyła mu się ze wszystkiego co od synowicy słyszała.
Daleko zimniejszy i inaczej biorący rzeczy Wyrzyski, naprzód obie baby posądził o — egzageracyę; potem dowodził że Pulcheryi dużo się przywidywało dla tego że chciała mieć w mężu romansowego kawalera, a tym on być nie mógł.
— Prosta rzecz — odparł żonie — człowiek ma na głowie kłopotów siła — a nie młody, skwaszony, więc czasem zamruczy i namarszczy się, nie trzeba z tego