I cisnął w stół piórem tak, że gdyby nawet potem chciało mu się akomodować, nie mogło by, gdyż zdruzgotał je w kawałki.
— Biegaj mi zaraz do ekonoma na folwark... pióra! na rany ludzkie! pióra! żeby też w domu jednego poczciwego pióra nie było! A to skaranie — a to nieszczęście jakieś...
Jakób wyprawił Jaśka po pióra, a chłopiec nie miał zwyczaju się spieszyć. Przy tem sprawa z ekonomem przedstawiała, mimo prostoty swej, niektóre trudności wykonania.
Ekonoma nie było w domu. O tych absencyach jego wieczornych, ponieważ był nie żonaty, chodziły wieści różne; zwyczajnie plotki. Oficyalnie zaś ekonom miał się znajdować u arędarza z powodu wątpliwości o wódkę znajdującą się w beczce. Posądzano go o dolewanie pokryjomu sprowadzanej.
Jasiek więc musiał biedz do karczmy, a karczma znajdowała się o dobry kawał od dworu. Przyszedłszy tu, ekonoma nie zastał, tylko co się oddalił, lecz gdzie był, niewiedziano.
Tymczasem Podkomorzy klął, a że upływały kwadranse, wpadł na pomysł genialny pisania raptularza ołówkiem.
Egzystencya ołówka w domu, mytyczna trochę — nie dawała się dowieść.
Dorota przysięgała, że raz tylko maleńki kawałek jego widziała — którym — śliniąc go mocno, deseń na perkalu panna Petronela rysowała. Nie wiadomo jednak było, czy ołówek ten jej był własnością, czy skarbową.
Strona:PL JI Kraszewski Mozajka.djvu/202
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.