Charakter na pozór chłodny — krew zastygła — ale to właśnie, przy jej nadzwyczajnej piękności, która wszędzie ściąga oczy i naraża... na tysiąc natręctw ― jest bardzo szczęśliwem...
Nie uwierzysz jak na wszystkie hołdy jest obojętną...
Słuchałem w milczeniu, Klaudy mówił dłużej, okłamywał widocznie mnie i siebie... Siedzieliśmy tak długo, że pani Roza miała czas, przespawszy się, do nas powrócić, świeżutka jak pączek różany i wesoło uśmiechnięta.
— Nie uwierzysz — odezwała się wchodząc do męża — miałam nadzwyczajną przyjemność. Wystaw sobie, jeden z kelnerów hotelu jest niemiec i — z Berlina! Nie mogłam się nim nacieszyć! Mówi zupełnie po naszemu — a taki przyzwoity, rozumny i grzeczny chłopak...
Klaudy mocno się skrzywił. Nie uszło to jej oka, uderzyła go rubasznie po ramieniu.
— No — tylko proszę nie gderać na mnie — odezwała się. Klaudy jest arystokrata, jakby kelnerzy ludźmi nie byli. Tak samo w Wenecyi, gdzie u Bauera był taki ładny i sprytny chłopak, gniewał się, żem z nim po berlińsku paplała... A ja to wolę, jak całą tą paskudną włoszczyznę.
Klaudy milczał zmarszczony. Nagle sobie przypomniał, że mieli powóz zamówiony na Cascine, wstał i poprowadził żonę, nie dając jej mówić więcej.
Widywaliśmy się potem co dnia prawie, dopóki we Florencyi byli, a wrażenie pierwsze wcale się nie zmieniło.
Strona:PL JI Kraszewski Mozajka.djvu/144
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.