miejsce w jakimś handlu modniarki, gdzie ustrojona służyła za wabik dla kupujących. Tu, jak się zdaje, musiał ją zobaczyć zbogacony świeżo ów nabab, którego z nim widziałeś w loży. To pewna, że nim została jego żoną, bo dziś nią jest, uszła z magazynu... Była na jego łasce i niełasce — ale umiała sobie z nim tak postąpić zręcznie, że — ożenił się z nią.
Możnaby z tego wnieść, iż jest tak bardzo zręczną i przebiegłą? nic a nic... Ma tylko uporek żelazny i wolę niezłomną, a przytem ten jakiś urok osobliwy, który się potęguje gdy — nie mówi.
Ilekroć otworzy usta natychmiast się zdradza z pochodzeniem, z uśpieniem wszystkich władz — powiedziałbym prawie.... z umysłowem ubóztwem.
Zdaje się, że rozumie to sama, gdyż mówić nie lubi, boi się — i mowę ust zastępuje wzrokiem.
Jest jak wiesz cudownie piękną i wdzięczną ― lecz, tak samo jak słowo ją czyni prozaiczną i trywjalną istotą, tak ruchy odejmują jej wdzięk. Niema wrodzonego tego czegoś co dozwala bezmyślnie zawsze kobiecie być piękną — ona musi szukać i pracować nad tem by się nie wydać pospolitą i niezręczną.
Klaudy począł się śmiać gorzko.
— Tak — tak — dodał — ze wszystkich względów jest to dzieło — niedokończone. Pamiętasz na portrecie też cudownie pięknie wyportretowane rączki? Bah!!! Angeli wyszukać ich musiał gdzieindziej, aby swój portret wypełnić — ręce ma duże, grube, brzydkie.
Strona:PL JI Kraszewski Mozajka.djvu/135
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.