Przejdź do zawartości

Strona:PL JI Kraszewski Mozajka.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.



Na jednej z ostatnich wystaw Wiedeńskich, obchodząc niemiecką szkołę, zatrzymać się mi przyszło przed portretami d’Angelego.
Na dzisiejszych popisach dzieł sztuki, jest to może, co najżywiej zająć może. Technika do najwyższej posunięta doskonałości, studya z natury przedziwne, blask kolorytu, kunszt kompozycyi — wszystko to razem wzięte nie obrania malarstwa dzisiejszego od zarzutu dziwnej bezmyślności i trywjalności wstrętliwej.
Uciekając od chorobliwego sentymentalizmu sztuka zabiegła — na śmietnisko i do kuchni.
Nie mówiąc już o obrazach treści religijnej, które albo nieobecnością swą świadczą, iż brakło do nich natchnienia, lub realizmem przykre czynią wrażenie — począwszy od ogromnych dekoracyjnych kompozycyi naprężonych, wysilonych a zimnych, aż do miniaturowych cacek, których całą zaletą fotograficzna ich brzydota — trudno znaleść na wystawie coś, coby myśl lub serce poruszyło.
Suknie i klejnoty, futra, zbroje, obnażone ciała są niesłychanego wykończenia i prawdy — drobne figur-