
Starzy ludzie pamiętają jeszcze owo Horodyszcze w okolicach Cudnowa, o którem dziś legendy pozostały tylko dziwaczne. Należało ono do dóbr, znaczną rozległość mających, opuszczonych przez ostatnich dziedziców i wystawionych czasu kontraktów Dubieńskich na sprzedaż.
Kontrakty te w końcu XVIII w. bywały niezmiernie ożywione. Frymarczono naówczas majętnościami nieustannie, Prot Potocki, Poniński, wielu innych nabywali, mieniali, zaciągali u szlachty długi. Polowano na pieniądze, bawiono się, skakano i przy zielonych stolikach tysiące dukatów z rąk do rąk przechodziły. Chwila to była nieopatrzności, szału jakiegoś i takiej żądzy zabaw, iż całe życie niemal zdawało się stworzone dla zabawki wybrańcom losu. Nie myślano wcale o jutrze.
Uboższa szlachta uciułane dukaty i talary przywoziła skrzętnie zawiązane, aby je jakiemu wielkiemu panu oddać na zastaw lub skrypt intabulowany; wielcy panowie, zawsze żądni grosza, przybywali się tu na cały rok zaopatrzyć — bądź co bądź.