Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Starosta Warszawski.djvu/072

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    konia tak śmiało... dworował przy paniach z takim wdziękiem, iż w nim trudno było studenta odgadnąć. Zmieniał z nadzwyczajną łatwością zajęcia, twarz, mowę i zastosowywał do tego co go otaczało. Sztukę tę wysoko oceniał ojciec.
    — Uniwersalny będzie człowiek! mówili wszyscy, i proroctwo to nie zawiodło w istocie.
    Z Lipska posłano go do Lejdy. Tam, choć go zawsze taż sama pańskość i przepych otaczał, profesorowie mniéj mieli powodów akkomodowania się synowi ministra i pobłażania obcemu paniczykowi — i tu wszakże za cudo uchodził.
    Mentorowie jego i nauczyciele prywatni — poważne głowy w perukach, nawykłe do powolnego trawienia, których on żywością umysłu prześcigał — wlekli się za nim raczéj, niż go prowadzili... Młody Alojzy nie stał się nawet przez to zarozumiałym, nie okazywał nigdy swéj wyższości, aby nią drugich upokarzać — zdawał się się do tego zbyt wielkiéj nie przywiązywać wagi, co inni cenili bardzo wysoko.
    Zdaje się, iż w téj główce, takiemi siły obdarzonéj, już naówczas zdobyta świeciła prawda — że cała mądrość ludzka, wielce względna, jest wartości bardzo wątpliwéj, a ten kto sądzi, że ją zdobył — nigdy posiadać nie będzie ani odrobiny... Jedno wybitne znamię go odznaczało — był niesłychanie ciekawy, pragnął się wtajemniczać we wszystko, a gdy się dobił do celu — zdobyte niemal