Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/653

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


57.  Disce.
(fragment).


Dante mnie wiódł do niego.
Mrok naprzód gęsty, potém ogarnęły nas ciemności. Staliśmy na jakimś skraju ziemi — krok daléj była przepaść — mnie nogi więzły do skały... Wlepiłem oczy w czarną zasłonę nocy, którą mi wskazywał poeta... Lecz nie widziałem nic jeszcze... Z ciemnego tego tła, w którego głębinach seciny tysięcy lat utonęły i znikły — zwolna przed oczyma mojemi począł się wynurzać szereg postaci w koronach, z berłami w dłoni. Na ramionach jednych siedziały orły ze skrzydłami opuszczonemi, u boku innych stały lwy z paszczęką krwawą; pod stopami jednego leżał smok włócznią przebity.
Z tych cieniów ostatni, w głębi stojący, zanurzony był napół w mrokach i ledwie dojrzéć się dawał, — najbliższy leżał na ziemi w rozdartym płaszczu, z obnażoną głową. Trup to był jeszcze za żywota...
W tym świecie przeszłości, prawa wzroku na opak były zmienione. Najdalsi, w mroku stojący, wydawali się olbrzymami, daléj zmniejszały się cienie, najbliżsi karłów mieli rozmiary.
Niektórzy naprężali się, aby swoich poprzedników dorosnąć — napróżno — do łątek byli podobni.
Oblicza zamglone, dalekie, na krańcach, rycerskie były, poważne, majestatem odziane. Szły po nich dumne, aż w końcu bezwstydne, zmęczone. Ostatni — trup leżący na ziemi, zamiast oręża i berła, trzymał chusteczkę batystową podartą, którą łzy niewieście ociérać musiał.
W tym długim cieniów łańcuchu szukałem jednego tylko. Pomiędzy Francuzem, w którym czuć było pół Włocha, z piórkiem nad czołem i kolczykami brylantowemi w uszach — a Szwedem, w którym kropla krwi Jagiełłów płynęła, ujrzałem go... Stał odo-